Archiwum kategorii "Psychologia"

Starsze osoby posiadające psa są zdrowsze i szczęśliwsze

Liczne badania naukowe niejednokrotnie już potwierdziły pozytywny wpływ zwierząt na człowieka (oczywiście, jeżeli nie ma on np. alergii na sierść i się ich nie boi).

W życiu osób starszych bardzo istotną rolę odgrywa pies, ponieważ sprawia, że są oni w lepszej kondycji psychicznej i fizycznej niż osoby, które nie posiadają czworonożnego przyjaciela.

Pies przyjacielem człowieka

Psy są nazywane często najlepszymi przyjaciółmi człowieka. Łatwo się przywiązują do swojego właściciela i są mu niezmiernie wierne. Właściciel może też skorzystać z codziennego kontaktu z psim przyjacielem. Głaskanie psa koi nerwy, obniża ciśnienie krwi i daje poczucie, że jest się potrzebnym. Poza tym pies reguluje przebieg dnia właściciela i aktywuje go do działania, ponieważ psa trzeba regularnie karmić i wyprowadzać na spacery. Dzięki temu starsi właściciele psów są mniej roztargnieni, lepiej zorganizowani i aktywniejsi od swoich rówieśników, którzy nie mają motywacji w postaci psa. Nie skupiają się też zbytnio na swoich problemach, lepiej o siebie dbają, są pogodniejsi i łatwiej nawiązują kontakty międzyludzkie.

Pies – trening dla ciała

Posiadanie psa zmusza do określonej aktywności fizycznej. Rano trzeba wstać, by wyprowadzić psa i go nakarmić. Zmusza to jego właściciela do zadbania o siebie, wyjścia na spacer czy na codzienne zakupy.

Spacery z psem to też znakomita okazja do umiarkowanego ruchu na świeżym powietrzu, dzięki któremu właściciel nie tylko się dotleni, ale również rozrusza kości i stawy. Na spacerze z psem właściciele spotykają także innych ludzi, z którymi łatwiej nawiązują kontakt, gdyż sam pies to już doskonały temat do rozmowy.

Niewielkiego psa można też zabierać na wycieczki rowerowe, chociażby na działkę. Wystarczy koszyk na kierownicę i odrobina cierpliwości, by przyzwyczaić czworonoga do takiej podróży.

Uwaga! Dla starszej osoby najlepszy będzie niewielki i w miarę spokojny pies, aby sprawiał swojemu właścicielowi radość a nie kłopoty.

Choreoterapia – leczenie poprzez taniec

W naszym zwariowanym świecie człowiek szuka często wytchnienia i ukojenia zmysłów. Jedni nie robią wtedy nic, inni odzyskują siły na łonie natury, a jeszcze inni relaksują się poprzez sport czy sztukę.

Terapia poprzez sztukę – nie tylko dla dzieci

Terapia poprzez sztukę, zwana także arteterapią, była dotychczas stosowana w odniesieniu do dzieci. Dorośli zauważyli jednak, że obcowanie ze sztuką, a zwłaszcza aktywne jej uprawianie, może być doskonałą odskocznią od codzienności i okazją do wyrażenia siebie, swoich uczuć i pragnień.

Taniec odskocznią od rzeczywistości

W ostatnich latach taniec – przede wszystkim za sprawą mediów – bardzo zyskał na popularności i szkoły tańca powstawały niczym grzyby po deszczu. Jednak ze względu na to, że tradycyjne lekcje tańca nie są dla każdego, popularne stały się kombinacje tańca na przykład z aktywnością sportową. Tak więc w wielu – nawet małych – miejscowościach można chodzić na salsę, tańce bollwoodzkie, tai chi, zumbę czy aerobik. Niewątpliwie interesującą nowością jest choreoterapia.

Choreoterapia – psychoterapia poprzez taniec

Nie każdemu odpowiadają sesje u terapeuty i długie rozmowy o życiowych problemach. Niektóre osoby wolą stawiać sobie nowe wyzwania, mówiąc kolokwialnie: po prostu się wyżyć. Jeżeli lubią tańczyć, to choreoterapia jest właśnie dla nich. W choreoterapii nie trzeba się jednak przejmować drygiem do tańca czy wiekiem. Arteterapia muzyczno-ruchowa to nic innego jak próba wyrażania siebie w tańcu. Niczym więc nie przypomina żmudnych lekcji tańca towarzyskiego. Jest formą tańca nowoczesnego, który swym charakterem odzwierciedla raczej tańce plemienne, wchodzenie podczas tańca w trans, amok, by odnaleźć w nim siebie i uwolnić się od ciężarów rzeczywistości.

Zalety arteterapii muzyczno-ruchowej

Choreoterapia jest dla każdego, bez względu na wiek, płeć, kondycję czy umiejętności taneczne.

Taniec niweluje lęki, napięcia, agresję, nadmiar energii i stres. Dodaje natomiast pewności siebie, pozwala otworzyć się na nowe wyzwania, podnosi samoocenę, pozwala poznać swoje możliwości i przekraczać ich granice. Pozytywnie wpływa na kondycję fizyczną i psychiczną, podnosi wytrzymałość, koordynację ruchów, uaktywnia.

Jest znakomitą formą terapii dla osób zestresowanych, prowadzących mało aktywny tryb życia, o niskiej samoocenie, ale także tych, którzy nie potrafią znaleźć sobie miejsca czy poradzić z wybuchami złości. Zaleca się ją zarówno dla ludzi nadpobudliwych, jak i zamkniętych w sobie oraz dla tych, którzy mają większe problemy zdrowotne – zaburzenia odżywiania, schizofrenię, nerwicę czy autyzm.

Choreoterapię można ćwiczyć gdziekolwiek – na zorganizowanych zajęciach, w domu – na dywanie, w ogrodzie – na trawie. Można tańczyć samotnie lub w grupie – jak kto woli. Wystarczy muzyka i my sami.

Spróbujcie! Ruch dobrze Wam zrobi.

Pierwotne zwyczaje w… centrum handlowym

Naukowcy z Uniwersytetu Michigan (USA) dowiedli, że współczesne zakupy w centrach handlowych mają wiele wspólnego z pierwotnymi zwyczajami związanymi z łowiectwem i zbieractwem.

Mężczyzna na zakupach = polowanie

Jak robi zakupy większość mężczyzn? Mężczyzna zazwyczaj wie, czego konkretnie potrzebuje. Wchodzi do sklepu, szybko wybiera towar, kupuje i wychodzi.
Naukowcy powiązali takie zachowanie z zachowaniem naszych przodków udających się na polowanie. Mężczyzna wychodził z domu w konkretnym celu, a gdy tylko upolował to, co trzeba, wracał do domu, by nakarmić rodzinę.

Kobieta na zakupach = zbieractwo

Kobiety, nawet gdy wiedzą, co jest im potrzebne, dokładnie przyglądają się rzeczom, zanim je kupią.
Zdaniem naukowców dawniej kobiety zajmowały się zbieractwem grzybów, jagód i ziół, które dokładnie przebierały i wybierały to co najlepsze. Zajmowało im to też sporo czasu.

Jeżeli się temu przyjrzymy dokładnie, bez problemu zauważymy korelacje, jakie odkryli amerykańscy etnografowie pomiędzy pierwotnymi a współczesnymi zachowaniami człowieka.

Oczywiście nie można generalizować, ale jest w tym wiele prawdy. Więcej na ten temat przeczytacie w serwisie Nauka PR, który serdecznie polecam osobom ciekawym świata i żądnym wiedzy.

Tanoreksja

Podobają mi się ładnie opaleni ludzie i szczerze mówiąc, nawet im trochę zazdroszczę, bo sama nie mogę opalać się w solarium ze względu na suchą skórę, a opalanie na słońcu bardzo delikatnie zmienia kolor mojej skóry.

Niedawno zobaczyłam jednak na ulicy dziewczynę, która wyglądała niczym kurczak z rożna. Nie wiem, czy po prostu miała wypadek w solarium czy jest tanorektyczką.

Tanoreksja to choroba i powinny wiedzieć o tym młode kobiety, a przede wszystkim mamy nastolatek, które często ślepo podążają za ideałami piękna i modą.

Tanoreksja – co to jest?

Tanoreksja to słowo pochodzące od angielskiego czasownika tan, co znaczy opalać się. Jak więc się domyślacie, tanoreksja nie oznacza opalania się, lecz uzależnienie od opalania się i bycia opalonym. Natomiast tanorektyk to człowiek cierpiący na tanoreksję, który uważa, że wyróżniająca się opalenizna zapewni mu atrakcyjny wygląd.

Kiedy mamy do czynienia z tanoreksją?

Jeżeli ktoś jest opalony, a uporczywie twierdzi, że nie jest, regularnie (co najmniej raz w tygodniu) chodzi do solarium i sukcesywnie wydłuża czas opalania, może być chory na tanoreksję.

Dlaczego tanoreksja jest niebezpieczna?

Od wielu lat obowiązuje ideał piękna oparty na opaleniźnie. Nadmierne opalanie jest jednak niebezpieczne nie tylko dla urody, jak i zdrowia człowieka. Aż dziewięćdziesiąt procent wykrywanych w USA nowotworów skóry jest spowodowanych nadmiernym opalaniem.

Leczenie tanoreksji

Leczenie tanoreksji polega przede wszystkim na terapii u psychologa lub psychoterapeuty. Jeżeli skóra jest zniszczona opalaniem, potrzebne są też wizyty u dermatologa.

Jeżeli więc Wy sami lub ktoś z Waszego otoczenia nie potrafi zrezygnować z przesadnego opalania, zachowajcie czujność i podejmijcie odpowiednie działania.

Korzystając z dobrodziejstw kąpieli słonecznych, trzeba pamiętać o odpowiedniej ochronie przeciwsłonecznej. Solarium, z którego korzystacie, powinno spełniać wysokie standardy, czyli mieć nowoczesny sprzęt i fachową obsługę.

Mam kota na punkcie kota

Wczoraj ja i moja Tusia spędziłyśmy miły, pełen przytulania wieczór. Tusia mruczała z zadowolenia i spała rozkosznie, a ja się mogłam najpierw wyciszyć, a potem szczerze uśmiać.

Koty mają wielu przeciwników, ale i miłośników. W ludzkich domach mieszka coraz więcej kotów, bo to miłe i mniej wymagające od psów zwierzęta.

Kot na stres i depresję

Animaloterapia z udziałem kota potrafi złagodzić codzienny stres i przeciwdziała depresji.

Kot to skuteczny lek na stres i skołatane nerwy. Głaskanie, przytulanie i mruczenie obniżają ciśnienie krwi, uspokajają i niwelują napięcia i stres.

Kot to także znakomity antydepresant. Z jednej strony wymaga z naszej strony opieki i motywuje do działania, z drugiej zaś obserwacja kocich zachowań, a zwłaszcza radosnych harców, wywołuje pozytywne emocje.

Od lat mam w domu co najmniej jednego kota. Dzięki jego obecności mogę się zdystansować do codziennych spraw, odstresować i zażyć naturalnej śmiechoterapii.

Jeśli więc nie macie alergii na koty (tej fizycznej i mentalnej), skorzystajcie z naturalnej i miłej animaloterapii, jaką daje kot.